Poszedłem do swojego pokoju. I zjadlem kanapki na kolację. Później wziełem krótki przysznić i przebrałem się w piżamę. Położyłem sie i wybrałem jakąś książke. Przeczytałem pare kartek. Po jakims czasie powieki same opadły mi na oczy.
*****Następnego dnia*****
Wstałem wyspany. Poszedłem do łazienki, aby wziąść krutki prysznic. Bez śniadania poszedłem do konia i osiodłałem go. Było bardzo ładnie więc wyszedłem na dwór, a dokładnie na nie okrytą hale. W trakcie kiedy ustawiałem konia przyszedł do mnie trener. Zaczeliśmy ćwiczyć. Nagle podeszła do mnie Willow. Powiedziała
- Słuchaj mam do ciebie sprawę. Zajmę ci tylko chwilę.-
- Dobrze o co chodzi?- zapytałem zsiadając z konia.
-Chodzi o to że wilki nadchodzą musisz mi pomóc
-0k powiem to trenerowi
CD Antonio
Poszedłem do trenera. Powiedzialem, że muszę iść cos zalatwic. Odkiwnął głową na tak. Poszedliśmy z Wllow tak gdzie wilki zaczęły się schodzić.
- A jak ja mam ci w ogóle pomóc?- zapytałem
- Jakoś je z tąd wypędzić.-
- Hmmm, co by tu zrobić?-
- No, co by tu zrobic.-
- A może wejdziemy na konie, troche się schylimy i będziemy biegać tu i tam.-
- Można spróbowac.-
- No to chodź.-
Na szczęście pkan się udał. wszystkie wilki uciekły do lasu.
CD Willow
- mam nadzieję że już nie będzie wilków